
Kłopoty zaczęły się niestety przy pierwszym większym wzniesieniu na szlaku w kierunku Szczyrku. Erni przekonał się niestety bardzo boleśnie, że zakup nowych butów przed wyprawą w góry nie był najlepszym pomysłem. Po zdjęciu nowych nabytków Campusa naszym oczom ukazały się zmasakrowane stopy małego diabła.
Szczawiu zawnioskował, aby rany opalić zmagazynowaną w plecakach czystą. Numer taki widział w Rambo i tam to podobno zadziałało tak więc metoda była sprawdzona i skuteczna, przynajmniej według niego.

